W
Polsce panuje od dłuższego czasu swoista moda i fascynacja Irlandią, nie idzie
to jednak zazwyczaj w parze z głębszą
wiedzą na temat kultury i historii tego, z dawien dawna, chrześcijańskiego
kraju. Dlatego książka O’Croinina, będąca jednym z 6-tomowego cyklu o Irlandii
(Longman History of
Ireland), jest pozycją ważną, pozwalającą zrozumieć odrębny sposób kształtowania się irlandzkiego
średniowiecza. System polityczny zielonej wyspy, jej ideologia władzy, z
licznymi książętami, królami, rodami, a nawet tzw. wysokimi królami, odbiegał
znacznie od kontynentalnego, dlatego, że był od niego odseparowany, niemal niezależny,
jeśli chodzi o genezę i wpływy polityczne. Wywodził się zarówno z teologii
chrześcijańskiej, jak i z zagmatwanych obyczajów plemion celtyckich i nie uległ
ani cezaropapizmowi, ani papocezaryzmowi, niemalże nie biorąc udziału w tym
sporze. Z drugiej jednak strony w okresie karolińskim, to właśnie mnisi irlandzcy
przybywali licznie do Europy szerzyć zapomnianą kulturę, nauczać teologii, czy
kształcić, a nawet wychowywać władców tamtej epoki. Polityczna część książki
wydaje się najciekawsza, jednakże autor nie koncentruje się wyłącznie na tym,
omawiając również takie kwestie, jak trudny dla Eire okres najazdów wikińskich,
ważną rolę kobiet w tamtejszym społeczeństwie, czy zajęcia dnia codziennego.
Każdy fascynujący się Whiskey, dniem św. Patryka, celtyckimi legendami i pięknem
irlandzkich krajobrazów powinien zweryfikować i pogłębić swoją wiedzę o tym
kraju, sięgając właśnie po książkę O’Croinina.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Świecka religia to też religia, rzecze Michał Burleigh
Michael Burleigh, Ziemska Władza, Polityka jako religia, Świat Książki, 2011, s. 560
Autor znanego dzieła ,,Nowa Historia III Rzeszy” tym razem napisał
książkę na często pomijany we współczesnej politologii temat. ,,Ziemska władza”
traktuje o religiach świeckich, udowadnia, że fanatyzm świecki może być dużo
bardziej niebezpieczny od religijnego, gdyż często pozbawiony jest hamulców
występujących w systemach opartych na religii. Autor pokazuje mechanizmy, które
świeckie systemy przejmują od religijnych, wskazuje, że kulty świeckie również
wykształcają własny obrządek, język, mają swoich ,,świętych”, a także obiecują
raj, ale nie w przyszłym życiu tylko tu, na ziemi. Przedstawiana książka to
pierwszy tom i swoim zakresem tematycznym obejmuje okres od rewolucji
francuskiej do pierwszej wojny światowej. Drugi tom omawiać będzie XX wieczne
totalitaryzmy, jako skrajne formy ,,wyznania świeckiego”. Cieszyć może, że taka
monografia pojawiła się wreszcie na naszym rynku, zwłaszcza, że nie jest
napisana przez żadnego konserwatystę czy monarchistę, a przez liberała, co już
samo w sobie jest niezwykłe, gdyż ci zazwyczaj nie dostrzegają takiego zjawiska
jak ,,świeckie religie”.
G.K. Chesterton, Autobiografia, Fronda - jakby wszyscy w taki sposób pisali autobiograie to ktoś by je czytał
Po wielu dziełach Chestertona Fronda wydała wreszcie słynną
autobiografię. Jednakże jest to autobiografia inna niż wszystkie. Znawcy
Chestertona będą wiedzieli czego się spodziewać, jednakże ktoś, kto pierwszy
raz spotyka się z angielskim dżentelmenem będzie zaskoczony. Owo zaskoczenie
może być jednak miłe, ta biografia to bowiem rodzaj gawędy, opowieści przy
kawie bądź szklance whisky. Chesterton nie podaje tutaj wielu chronologicznie
ułożonych faktów, brak dat, jałowych opisów co robił i gdzie chodził. Jest za
to interpretacja czasów, w których żył i wykładnia jego charakterystycznego sposobu
myślenia. Chesterton nie pisze o sobie ale o idei jaką wyznawał, a także o
swoich adwersarzach, którym jak zwykle się obrywa, acz w bardzo dżentelmeński
sposób. Każdy kto nie lubi czytać suchych, typowo historycznych biografii
powinien sięgnąć po tą książkę, gdyż czyta się ją jak powieść, ale ma wartość
dzieła filozoficznego. Nikt nie napisze lepszej biografii Chestertona niż on
sam.
Niszowe seriale historyczne 1 - Banished
Ciekawa nowość z gatunku seriali historycznych
pojawiła się w prezencie od BBC. Poniżej kilka krótkich refleksji po obejrzeniu pierwszego odcinka:
Jest to produkcja BBC TWO opowiadająca o brytyjskiej kolonii karnej w Australii. Jak na razie (w Anglii wyemitowano dopiero pierwsze odcinki) w Polsce nie została szerzej zauważona, zasługuje jednak na uwagę, gdyż tematyka jest bardzo ciekawa i nie poruszana dotychczas zbyt często. Poprzednią produkcją dotykającą podobnej problematyki był pełnometrażowy ,,Van Diemen's Land” . Film w reżyserii Jonathana Auf Der Heide był jednak utrzymany w konwencji mrocznego kina drogi, poruszał kwestie ludzkiej wytrzymałości i granic człowieczeństwa testowanych w ekstremalnie trudnych warunkach. Dodatkowym elementem czyniącym go ciężkim w odbiorze dla szerszej publiczności była praktycznie minimalna ilość dialogów, dlatego należy raczej zaliczyć ów film do tych z gatunku ,,dla konesera”, podobnie jak ,,Valhalla Rising” czy ,,Michael Kohlhaas”. ,,Banished” jest produkcją zdecydowanie bardziej przystępną, porusza jednak równie trudne tematy i także nie kipi akcją ani nagłymi zwrotami fabularnymi. Takie nieśpieszne tempo wynagradza gra aktorska niektórych głównych bohaterów – zwłaszcza australijskiego gwiazdora Davida Wenhama znanego min. z roli Faramira we Władcy Pierścieni, oraz dwóch Szkotów, Rory’ego McCanna (Ogar z Gry o Tron) i Ewena Bremnera (Trainspoting).
Banished jest jednym z niewielu seriali historycznych, który nie sprawia wrażenia jakby producenci na siłę starali się przenieść współczesną mentalność do dawnych czasów i wszczepić ją bohaterom żyjącym w innej epoce. Tutaj postaci mówią i myślą zgodnie z tym, co możemy przeczytać w książkach z epoki, czy źródłach historycznych, a nie to co mówili by postawieni przed swymi dylematami dzisiaj. Tego trudnego problemu nie uniknęli nawet twórcy produkcji znakomitych takich jak Vikingowie czy Tudorowie. Najlepiej pod tym względem wyglądał Rzym, ale Banished jest poziom wyżej w warstwie odtwarzania mentalności, choć oczywiście budżetowo, ani fabularnie do wymienionych seriali się nie umywa. To właśnie urealnione dylematy moralne nadają wartość temu serialowi – choćby kwestie jakie wypowiada na temat małżeństwa pastor Johnson (Bremner), lub jak władzę i płynące z niej obowiązki traktuje Gubernator Phillip (Wenhman). Dzisiaj w ten sposób praktycznie nikt nie myśli i na podstawie tych dialogów można znacznie lepiej zrozumieć realia ideowe i polityczne XVIII wieku i uświadomić sobie jak daleko jesteśmy od ówczesnego sposobu pojmowania świata, mimo iż przyznajemy się podobno do dziedzictwa tej samej cywilizacji. Warto choćby dla tego oglądać nową serię wypuszczoną przez BBC. Kwestie fabularne pewnie zresztą również się rozwiną, a wsparte dobrą grą (bardziej z domeny teatru telewizji) sprawią, iż serial stanie się pełnowartościową pozycją w swoim gatunku. Za kilka dni postaram się pokrótce przeanalizować kolejną nowość na rynku seriali historycznych – również brytyjski, kostiumowy ,,Poldrak”.
Krótka recenzja książki o tym czym w warstwie religijnej interesował się Hitler i jak wiele mitów narosło wokół tej tematyki
Michael Hesemann, Religia Hitlera, Prószyński i S-ka, 2012, 543 s.
Książka Hesemanna stanowi unikalną
pozycję na naszym rynku. Jest to bowiem szczegółowa analiza religijnych i
mistycznych korzeni nazizmu jako całości i osobistych poglądów Hitlera w
szczególności. Hesemann, opierając się na wielu źródłach, wskazuje, że wbrew
utartym, obiegowym opiniom hitleryzm nie miał nic wspólnego z ortodoksyjnym
chrześcijaństwem. W pierwszej części autor przedstawia drogę religijną Fuhrera
od uczęszczania do katolickiej szkoły, przez zerwanie z Kościołem we wczesnym
wieku młodzieńczym, fascynację mityczno-pogańskimi poglądami i twórczością
Wagnera czy wiarę w lodową teorię wszechświata. Dowiadujemy się też o związkach
Adolfa z różnymi ugrupowaniami bazującymi na romantycznej mitologii germańskiej
takimi jak Thule, wyznawcy Votana, armaniści, teozofowie czy Rycerze Aryjscy. Z
każdej z tych zwariowanych i w sumie mało poważnych sekt czerpał Hitler groźne
elementy, które wkrótce złożyć się miały na jego morderczy światopogląd. Mieszanina
pogaństwa, mistyki, wegetarianizmu, heretycka wiara w aryjskość Chrystusa,
powodowały coraz większą nienawiść nie tylko do judaizmu ale także do
katolickiego Kościoła, który Hitler określał jako zażydzony lub chrysto-bolszewicki.
Stosunek władcy III Rzeszy do Kościoła przedstawiony jest dokładniej w drugiej
części książki, w której autor opisuje heretyckie lub wrogie wobec
chrześcijaństwa poglądy nazistów. Poznajemy ich plany zniszczenia katolicyzmu
na dwa sposoby: a) poprzez fizyczną eksterminację – Hitler planował, że po
zwycięskiej wojnie zajmie się ostatecznym rozwiązaniem kwestii kościelnej,
wieszczył erę upadku Kościoła i
twierdził, że chrześcijaństwo jest najbardziej szaloną
rzeczą, jaką kiedykolwiek w swoim obłędzie wydał ludzki mózg, a także nazywał
apostolskie nauczanie żydowskim łajnem i
kleszą paplaniną. b) drugi sposób, wcielany w życie już przed i podczas
wojny polegał na rozmyciu ortodoksji katolickiej poprzez stworzenie tzw.
chrześcijaństwa pozytywnego oraz przez totalną indoktrynację młodzieży
wprowadzającą naukę o germańskości jako nową religię. Na zakończenie warto
zwrócić szczególną uwagę na dwie rzeczy: podobną chęć zmiany chrześcijaństwa na
bardziej „pozytywne” (czemu ortodoksja nie ma być pozytywna, to już nie
rozumiem), postępowe czy zgodne z duchem czasów przejawiają praktycznie
wszystkie ruchy wrogie wobec katolicyzmu, od reformacji (Hitler fascynował się
Lutrem), przez rewolucję francuską, bolszewizm, czy współczesny liberalny
modernizm religijny. Druga sprawa: każdy z tych ruchów walczy z katolicyzmem za
pomocą odwołania się do nauki i przywoływania rzekomej niezgodności wiary z
rozumem, jednocześnie czyniąc z samej nauki fanatycznie wyznawaną religię.
Hitlerowska lodowa teoria wszechświata, nauka o rasach czy wyższość
germańskości również miały jakoby ,,niepodważalne” podstawy naukowe i dlatego w
oczach nazistów zyskiwały przewagę nad wstecznym i zacofanym Kościołem. Bardzo
ważna książka, pokazująca dodatkowo (szerzej Hesemann omawia ten problem w Pius XII wobec Hitlera) paradoks, tego,
że Pius XII określany przez Hitlera jako żydowski
papież, przez propagandę komunistyczną nazwany został papieżem Hitlera – widać tutaj, że obie strony głównego wroga
upatrywały w Rzymie.
I ciekawa monografia o tym co przywódca III Rzeszy czytał
Tymothy W. Ryback, Prywatna Biblioteka Hitlera, Świat Książki, 2010, 316 s.
Książka,
na której min. opierał się Hesemann w swych badaniach nad religią Hitlera
prezentuje szersze spektrum lektur mających wpływ na światopogląd jednego z
dwóch ,,antychrystów” XX wieku. Ryback przeanalizował ocalałe po wojnie zbiory
książkowe Hitlera, jego odręczne notatki na marginesach rozmaitych tekstów, a
także późniejsze wypowiedzi i poglądy Fuhrera, które wyraźnie wynikały z
zestawu przeczytanych dzieł. Autor prowadzi czytelnika po księgozbiorze i
opisuje jak wiele czerpał Hitler z dzieł takich jak Peer Gynta Ibsena, opery Wagnera, liczne tomy dotyczące ezoteryki i
okultyzmu, książki Nietzschego i Fichtego, czy antysemickie i neopogańskie
utwory Rosenberga, Weisthora i Dietricha Eckarta, z którym to Hitler prowadził
swoistą licytację na to, kto jest większym antysemitą. Cały zestaw pokazuje jak
wielki chaos i pomieszanie rozmaitych herezji, mitów, okultyzmu, czarów czy
pseudonaukowych teorii opanował głowę Hitlera, mając niestety realny wpływ na
jego polityczne działania. Książka szczególnie ciekawa dla konserwatywnych
badaczy myśli politycznej, gdyż niejako potwierdza tezę o prymacie ,,nadbudowy”
nad ,,bazą” i wyraziście pokazuje, że książki i idee same w sobie potrafią
wywoływać rewolucje, czy tworzyć polityczne monstra (tak samo jak mogą leczyć i
doprowadzać do dobrych rezultatów, do naprawy
społeczeństwa).
Subskrybuj:
Posty (Atom)




